Loty nad Arktyką i Antarktydą. Czy samoloty latają nad biegunami?

Data publikacji: 1 stycznia 2020

Codziennie kilkanaście tysięcy samolotów startuje i ląduje bezpiecznie na lotniskach rozsianych po całym świecie. Większość z nich podróżuje pomiędzy lotniskami nad stałym lądem – loty samolotów nad oceanami i dużymi taflami wody są opatrzone większym ryzykiem. Wynika to z odległości samolotu do najbliższego dostępnego lotniska, czyli możliwego lądowania awaryjnego.

Dlatego w ramach ciekawości pasażerów czy miłośników lotnictwa pojawiają się pytania o loty samolotów nad biegunami – północnym lub południowym. Bo chociaż lot nad Oceanem Atlantyckim lub Spokojnym jest równie dużym wyzwaniem z uwagi na odległość w kilometrach, to właśnie podróż nad skutymi lotem biegunami pobudza wyobraźnię pasażerów najbardziej. Czy samoloty latają nad biegunami?

Trasy samolotów mogą przebiegać nad Arktyką

Chociaż biegun północny również jest bardzo wymagającym terenem dla lotnictwa, to od prawie 30 lat z mniejszą lub większą regularnością, loty samolotów odbywają się nad nim bez większych przeszkód. To prawda, że wiąże się to z kilkoma trudnościami – loty samolotowe mogą być zagrożone przez zmienne pole magnetyczne nad Arktyką, co wpływa na nawigację statków powietrznych. Jednakże, samoloty posiadające odpowiedni certyfikat ETOPS.

ETOPS – Extended range Twin Operations – to certyfikat pozwalający statkom powietrznym dwusilnikowym na latanie i wykonywanie manewrów w określonej odległości od najbliższego lądowiska awaryjnego. Są różnego rodzaju certyfikaty ETOPS – najpopularniejsze to te ETOPS 180, który pozwala na lot w odległości 180 minut od lotniska awaryjnego. Największa odległość obecnie, jaką mogą pokonywać samoloty od awaryjnych lotnisk to 330 minut. Rekordzistą jest Boeing 747-800. Przyznanie takiego certyfikatu zależy od niezawodności samolotu, silników i przygotowania procedur bezpieczeństwa.

Mapa lotów samolotów coraz częściej zawiera trasy nad biegunem północnym. Uzasadnienie jest proste – czasami jest to najszybsza dostępna trasa dla samolotów. Nad Arktyką przebiega między innymi jedno z najważniejszych połączeń lotniczych świata – z Tokio do Nowego Jorku. I chociaż w latach 70. XX wieku Rosja wprowadziła zakaz lotów nad biegunem północnym, to teraz panuje w tej kwestii dowolność, jeśli tylko samolot spełnia specjalistyczne wymogi.

Loty samolotowe nad Antarktydą

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z lotami nad Antarktydą. Loty samolotów nad biegunem południowym mają krótką i raczej… niechlubną historię. Na pomysł lotów nad Antarktydą wpadły australijskie i nowozelandzkie linie lotnicze – w końcu mają do tego kontynentu najbliżej. I były to z założenia jedynie loty widokowe – nie ma żadnego powodu, by latać pasażersko przez biegun południowy. Nie skraca to w żaden sposób jakiejkolwiek trasy.

Loty widokowe nad Antarktydą cieszyły się ogromną popularnością i rozpoczęły się w 1977 roku. Bilety, mimo ceny 329 dolarów nowozelandzkich (na dzień dzisiejszy ponad 1000 dolarów amerykańskich) rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Z uwagi na trudną nawigację, a także ciężkie warunki atmosferyczne nad górzystą Antarktydą – liczne wulkany, burze śnieżne, wysokie góry – samoloty mogły zawracać, a pasażerowie nigdy nie zobaczyć kontynentu lub bieguna południowego. Linie nie zwracały środków za zakupione bilety, a pasażerowie i tak decydowali się na podróż życia na biegun południowy.

W 1979 roku skończyło się to katastrofą. Lot Air New Zealand 901 skończył swoją podróż w wulkanie Erebus. Wynikało to z utrudnionej komunikacji – samolot musiał zmienić kurs, ale nie był w stanie porozumieć się z kontrolą lotów. W efekcie samolot leciał aż 44 km na wschód od pierwotnej destynacji. Zginęło 237 pasażerów oraz 20 członków załogi – wrak nadal jest widoczny we wzgórzu wulkanu Erebus. Od tamtej pory mapa lotów samolotów nie przewiduje tras prowadzących nad Antarktydą. Wyjątkiem są samoloty transportujące na ten kontynent naukowców, którzy wcześniej musieli tygodniami podróżować tam drogą morską.